Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Myszka Miki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Myszka Miki. Pokaż wszystkie posty
środa, 31 sierpnia 2011
sobota, 27 sierpnia 2011
czwartek, 25 sierpnia 2011
środa, 24 sierpnia 2011
Tymczasem zajmę się
Ale nie o Superkwęku będzie ów blog, a o jego znajomym z Myszogrodu. Jak się okazało, we Włoszech w pamiętnym roku 2001 dokonała żywota inna świetna seria oparta na postaciach z uniwersum (tak już można mówić) Disney'a - Mickey Mouse Mystery Magazine. Przedstawiła Myszkę Miki w wersji dla nieco starszego czytelnika, przez co szybko została zakończona. Opowieści z tej serii miały w sobie coś z filmów noir i dobrych kryminałów, tym bardziej szkoda, że nigdy nie ukazały się w języku innym niż włoski.
Oryginalne zeszyty można zassać tutaj:
http://pkhack.altervista.org/mm/scans.htm
Czego się jednak nie robi z miłości... Oto postanowiłem, że sam je sobie przetłumaczę. Jedyny problem w tym, że nigdy w życiu nie miałem do czynienia z włoskim, dlatego też muszę w całości polegać na wujku Google i jego wnuku - Google Translate. Oczywiście rezultaty są często (czyli 9 na 10 przypadków) dość pokrętne... ale jak już mówiłem, czego się nie robi z miłości.
Moje wypociny mam zamiar prezentować o tu, właśnie tu. Jeśli ktoś ma ochotę, zapraszam do zapoznania się z najbardziej amatorskim tłumaczeniem, z jakim mieliście kiedykolwiek styczność. Będę umieszczał po kilka stron co jakiś czas. Jeśli szczęśliwie dobrnę jakimś cudem do końca numeru, na pewno będzie do pobrania w całości.
Cóż... Miłej lektury. :)
PS
Jeśli jesteś kaczkofanem i znasz dobrze włoski - dopomóż bratu fanowi! Nie musi to być zaraz tłumaczenie, ale drobna konsultacja, pomoc przy rozgryzaniu idiomów, których wujek Google niestety nie zna czy pobieżne porównanie z tekstem w oryginalnym języku. Nie bój się napisać na bycalbonicbyc008@gmail.com
Oryginalne zeszyty można zassać tutaj:
http://pkhack.altervista.org/mm/scans.htm
Czego się jednak nie robi z miłości... Oto postanowiłem, że sam je sobie przetłumaczę. Jedyny problem w tym, że nigdy w życiu nie miałem do czynienia z włoskim, dlatego też muszę w całości polegać na wujku Google i jego wnuku - Google Translate. Oczywiście rezultaty są często (czyli 9 na 10 przypadków) dość pokrętne... ale jak już mówiłem, czego się nie robi z miłości.
Moje wypociny mam zamiar prezentować o tu, właśnie tu. Jeśli ktoś ma ochotę, zapraszam do zapoznania się z najbardziej amatorskim tłumaczeniem, z jakim mieliście kiedykolwiek styczność. Będę umieszczał po kilka stron co jakiś czas. Jeśli szczęśliwie dobrnę jakimś cudem do końca numeru, na pewno będzie do pobrania w całości.
Cóż... Miłej lektury. :)
PS
Jeśli jesteś kaczkofanem i znasz dobrze włoski - dopomóż bratu fanowi! Nie musi to być zaraz tłumaczenie, ale drobna konsultacja, pomoc przy rozgryzaniu idiomów, których wujek Google niestety nie zna czy pobieżne porównanie z tekstem w oryginalnym języku. Nie bój się napisać na bycalbonicbyc008@gmail.com
Etykiety:
Anderville,
Mickey Mouse Mystery Magazine,
Myszka Miki,
tłumaczenie
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)